pisanie bloga kompletnie mi nie sprzyja, biorąc pod uwagę mój ostatni konflikt moralny związany z praktykami w szkole (bo niby jak to oficjalnie uczyć dzieci, a prywatnie mówić 'kurwa'? - toż to w ogóle nie wybaczalne), wcale się sobie nie dziwię.
za czytaniem innych blogów nie nadążam, więc jedyne co słuszne to oglądać obrazki. vivat obrazky!
poza tym im mniej rysuję tym bardziej mi się chce... rysować oczywiście.
hm i nie mam pojęcia dlaczego zawsze jak się zabieram za pisanie czegokolwiek muszę to poprzedzić długim wstępem narzekania, stąd tak mało tekstów tutaj no i stąd rozumiem powstanie dzienników kryzysowych ady b.
ograniczę się więc czasami do polecaczy, np. tego typu:
>> zjeżdżalnia to jednak coś.
a z rysunków może to:

'gra w kulki'
ogląda ktoś jeszcze telewizję? a durne reklamy?
w realu obdarowali mnie super kulką, która w rzeczywistości okazała się super-shitem.
kot się tym nawet nie bawi.
a jesienna deprecha objawia się tak:

a
to widzieliśta, dziatki?